Cała prawda o internecie

WYŚWIETLONO. I CO DALEJ?

Komunikatory internetowe – korzystamy z nich wszyscy. Powstały, aby ułatwić nam porozumiewanie się. A jednak ten sposób kontaktu  budzi mnóstwo pytań i wątpliwości. Jestem zdania, że nawet więcej, niż rozmowy face to face.

U mnie mocno miesza Messenger. Używam tego komunikatora od dawna i dziennie wysyłam od kilkudziesięciu do kilkuset wiadomości. Z pewnością jest przydatnym narzędziem w mojej pracy czy życiu towarzyskim. Ale jest coś, czego szczerze w nim nie cierpię: komunikatu wyświetlono, który pojawia się pod każdą przeczytaną wiadomością.

SYTUACJA NR 1. TEŻ TAK MASZ?

Wyświetliłam wiadomość. Ważną, nieważną – nie ma znaczenia. Podejmuję decyzję, że odpiszę później. Odkładam telefon, ale … wciąż myślę o tym braku odpowiedzi. Wiem, że mój rozmówca ma świadomość: przeczytałam jego wiadomość. Wyświetliłam, a nie zareagowałam.

Czuję dyskomfort, bo nie chcę, żeby: poczuł się olany i było mu przykro. Nie chcę, żeby odebrał mnie jako niekulturalną, albo doszedł do wniosku, że nie interesuje mnie temat. Wreszcie: nie chcę, żeby coś mi umknęło przez brak szybkiej reakcji. Co więc robię w takich sytuacjach? Najczęściej odpisuję – wbrew sobie i z poczuciem rozdrabniania się. Chodzę grzecznie na smyczy Messengera, ale jest mi na niej coraz bardziej niewygodnie.

SYTUACJA NR 2. BO CO TO ZA PROBLEM …

Tym razem to ja piszę do kogoś. Widzę, że wyświetlił. Odpowiedzi brak. Zaczynam swoje przypuszczenia: jak to rozumieć? Nie?  A może jednak tak? Przecież ma wolne, dlaczego nie pisze? Przypomnieć się? Nie chcę się narzucać. A może jednak zapomniała? Przecież wie, że czekam. Bo co to za problem napisać choćby: odpiszę później… i tak dalej.

CZY CHCESZ OSZUKAĆ SYSTEM?

Kiedy poruszyłam temat wyświetlonych wiadomości wśród znajomych, usłyszałam wiele porad typu: po prostu nie odczytuj wiadomości, jeśli nie zamierzasz odpisywać, albo: odczytaj wiadomość podczas włączonego trybu samolotowego, wtedy nadawca nie zobaczy, że je wyświetliłaś. Swoją drogą – czy tak rzeczywiście jest?!?

Nie zależy mi jednak na tym, żeby oszukać system. Chciałabym po prostu zyskać zdrowe podejście: odczytywać wiadomości z komunikatorów w momencie, gdy mam na to ochotę i w takich samych okolicznościach odpisywać. Chciałabym jednocześnie mieć poczucie, że to jest OK: brak natychmiastowej odpowiedzi. I że tak samo OK jest osoba, do której napisałam, a nie uzyskałam błyskawicznej zwrotki.

JAK ŻYĆ, PANIE EKSPERCIE?

Żeby się odnaleźć w dylematach komunikacyjnych XXI wieku, poprosiłam o wypowiedzi ekspertów. W tym artykule swoją wiedzą dzieli się Łukasz Walewski – trener osobisty, PR-owiec, autor książek o protokole dyplomatycznym, były dziennikarz.

Łukasz, zanim odpowiedział na moje pytania, zaznaczył: Nigdy dotychczas w kanonie zasad protokołu, etykiety i savoir-vivre nie było trzeba brać pod uwagę tak dynamicznej rzeczywistości. Tak dynamicznych kontaktów międzyludzkich a zarazem tak odległych i czasem tak bezosobowych. Messenger, Twitter, Facebook, LinkedIn, Instagram, Whatsapp, Skype, Snapchat i można by tak długo wyliczać. Próżno szukać odwołań w literaturze, która odpowiadałaby na pytania o dobre maniery w takiej korespondencji. Dawniej przecież gdy wysyłaliśmy list, to czekaliśmy cierpliwie, a czasem i niecierpliwie, na jakąkolwiek wiadomość zwrotną. Często nie wiedzieliśmy nawet czy list dotarł, czy adresat go otworzył i czy przeczytał. Na takich zasadach i w takiej rzeczywistości wyrosły właśnie obowiązujące nadal reguły dobrego wychowania. Można część z nich jednak próbować zastosować w obecnych czasach, wierząc, że warto nadal być wiernym pewnym „ZASADOM”

PYTANIE 1. CZY ISTNIEJE ZBIÓR ZASAD KOMUNIKACJI POPRZEZ KOMUNIKATORY INTERNETOWE?

Łukasz Walewski: Zasady netykiety regulują to, co wolno i to, czego nie wolno w świecie Internetu. Zawsze warto do nich sięgnąć. Jeśli zaś chodzi o dodatkowe reguły, które trzeba mieć w pamięci, to są one uniwersalne i dotyczą także telefonowania czy smsowania – nie należy tego robić w tzw. godzinach ciszy nocnej: między 22 a 6 rano w tygodniu, oraz 20 a 9 rano w weekend.

W niedziele i soboty służbowe wiadomości lepiej sobie odpuścić, zwłaszcza jeśli mogą poczekać. Jeśli jednak to sprawy rodzinnne/osobiste i piszemy do przyjaciół czy rodziny, można te reguły lekko nagiąć, ze świadomością jednak, że nawet najbliższy przyjaciel, gdy o 1:00 w nocy zostanie obudzony przez naszą wiadomość (nie każdy wyłącza telefon!) może się zdenerwować.

PYTANIE 2. NA JAKIE GAFY JESTEŚMY NARAŻENI, POROZUMIEWAJAC SIĘ POPRZEZ KOMUNIKATORY INTERNETOWE?

Łukasz Walewski: Bardzo częsty powód nieporozumień w komunikacji wirtualnej to nieznajomość kontekstu, w którym toczymy konwersację. To może łatwo powodować gafy. Wyobraźmy sobie, że rozmawiamy z kimś przez Messengera, ale nie widzimy go, więc nie wiemy na przykład, że leży chory w szpitalu i opowiadamy mu dowcip o lekarzu oraz śmiertelnej chorobie.

Oczywiście ani my nie mamy prawa wiedzieć (jeśli rozmówca się to informacją nie podzielił), że jest chory, ani też rozmówca (jeśli nam nie wyjaśnił, ze leży chory) nie może oczekiwać, że będziemy wstrzemięźliwi w tym temacie. Może to jednak doprowadzić do sporego nietaktu.

Jak temu zapobiec? Mieć świadomość, że brak kontekstu, nie oznacza, że wolno nam wszystko. Trzeba zakładać, że łatwiej o nieporozumienia, tym bardziej jeśli nie widzimy nawzajem swoich twarzy ani nie znamy kontekstów, w których się znajdujemy.

PYTANIE 3. JAK Z PUNKTU WIDZENIA KULTURY OSOBISTEJ INTERPRETOWAĆ SYTUACJĘ: WIADOMOŚĆ WYŚWIETLONO, ODPOWIEDZI BRAK?

Łukasz Walewski: Funkcja, którą daje nam Messenger, pozwalająca na upewnienie się czy adresat zobaczył naszą wiadomość, jest co prawda użyteczna, ale nie może powodować, że nawet w pełnym pędu świecie XXI wieku, będziemy oczekiwać od adresata NATYCHMIASTOWEJ odpowiedzi.

Być może zobaczył, ale nie przeczytał. Być może przeczytał, ale musi się skupić nad odpowiedzią. Może być to nawet oznaka szacunku, że choć czyta wiadomość, ale znajduje się na przykład w toalecie, to nie chce w takich warunkach odpisywać. Nie próbujmy zakładać, co robi lub myśli druga osoba. Poczekajmy, dajmy czas i przestrzeń rozmówcy oraz nauczmy się tego, co chyba najtrudniejsze – cierpliwości.

PYTANIE 4: PO JAKIM CZASIE (I CZY W OGÓLE?) WYPADA SIĘ PRZYPOMNIEĆ, JEŚLI NIE DOSTAJEMY ODPOWIEDZI NA WIADOMOŚĆ?

Łukasz Walewski: Przypomnieć się w dzisiejszych czasach jak najbardziej można i nawet warto. To jak z smsem czy telefonem. Ale i tu wymagany jest takt. Trudno zakreślić ramy czasowe – 1 godzina czy 2 dni. To zależy od wielu czynników: tematu, rodzaju sprawy; bliskości/dystansu z rozmówcą; charakteru zażyłości – prywatna/służbowa; a nawet okresu – czy to weekend, wakacje, czy normalny dzień roboczy.

PYTANIE 5. CO POWINNIŚMY ZROBIĆ, JEŚLI DOSTAJEMY WIADOMOŚĆ, A NIE CHCEMY/NIE MOŻEMY ODPISAĆ ODRAZU?

Łukasz Walewski: Nic nie musimy robić. Nie wolno od nas wymagać, abyśmy nawet po wyświetleniu wiadomości na nią odpowiadali. Na szczęście żyjemy jeszcze w wolnym kraju, a co więcej – każdy, kto by się narzucał, popełnia nietakt. Jeśli narzuca się regularnie – popełniać może nawet przestępstwo, czyli stalking, za co może odpowiadać przed sądem.

I WSZYSTKO JASNE:)

Tak więc aspekt savoir vivre mamy wyjaśniony dzięki Łukaszowi Walewskiemu, któremu bardzo dziękuję:) A jeśli chcielibyście zgłębić tajniki savoir vivre’u, polecam książki tego autora, na przykład: Przywitaj się z królową: Gafy, wpadki, faux pas i inne historie.

Ale, ale … znać zasady kultury to jedno, a rozumieć emocje, jakie wyzwalają w nas opisane wyżej sytuacje – to drugie. Dlatego w kolejnym artykule odniosę się do emocjonalnych aspektów wyświetlonych wiadomości. Psycholog Ola Biegańska wyjaśni, jakie uczucia i dlaczego mogą się w nas pojawić – zarówno w sytuacji, gdy ktoś nie odpowiada na naszą próbę kontaktu, jak i wtedy, kiedy to my nie odpisujemy.

Tak więc stay tuned:)



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *