Internet dla dorsosłych

CYFROWY DETOKS – CZY GO POTRZEBUJESZ? CO ZMIENI W TWOIM ŻYCIU? JAKA FORMA JEST NAJLEPSZA DLA CIEBIE?

Na co dzień nie przyklejam ludziom etykietek, ale moi przyjaciele sami owinęli się w wielkie transparenty z 2 rodzajami haseł: Cyfrowy detoks? To jest bez sensu! oraz Cyfrowy detoks?  Nie dam rady!

Niewątpliwie temat wzbudził duże emocje. A ja lubię wsadzać kij w mrowisko;) Oto część odpowiedzi na pytania, które zadałam kilkunastu osobom. Zanim zaczniesz czytać dalej – odpowiedz sobie na nie po cichu. Gotowi? Pytania brzmią:

  1. Co myślisz o idei detoksu od Internetu?
  2. Na jaki czas byłbyś w stanie odciąć się od sieci? 

TEAM „TO BEZ SENSU” ODPOWIADAŁ:

  • Mnie to nie dotyczy!
  • Może jeszcze mam wyłączyć elektryczność?
  • Należy mi się chwila przyjemności, potrzebuję się odmóżdżyć!
  • Technologia jest po to, żeby z niej korzystać!
  • I co, będziesz w Internecie uczyć, żeby nie używać z Internetu?
  • Weź, ale problemy wymyślasz! Zajmij się czymś ważniejszym!
  • Internet to moje narzędzie pracy, jeszcze na głowę nie upadłam!
  • Nie mam potrzeby i nie zamierzam robić żadnego detoksu.

TEAM „NIE DAM RADY” MÓWIŁ:

  • Never!!! Nie wyobrażam sobie!
  • Wiem, że przeginam z telefonem, ale jakoś nie mogę przestać.
  • Chciałabym, żebyśmy inaczej spędzali wieczory, ale zazwyczaj każdy akurat coś musi sprawdzić w Internecie,
  • Chciałbym zrobić taki detoks, ale zawaliłbym za dużo spraw,
  • powinnam ograniczyć dzieciom telefony, ale nie mam pomysłu, czym je wtedy zająć.

TEN STRASZNY DETOKS…

Detoks – czyli oczyszczenie/odtrucie organizmu, nagłe odstawienie danej substancji psychoaktywnej, sposób leczenia uzależnień. Czy to nie za mocne określenia w odniesieniu do banalnego wyłączenia Internetu? I po co się odcinać w XXI wieku, kiedy sieć jest stałym elementem naszej rzeczywistości i tak bardzo ułatwia nam życie?

Smartfon bywa naszym centrum zarządzania światem. Sprawdzamy, jak dojechać w dane miejsce, robimy przelew,  zapisujemy listę zakupów, kontrolujemy wyniki egzaminów czy rezerwujemy  wizyty u lekarza. Poza czysto organizacyjnymi kwestiami: nawiązujemy i rozwijamy relacje towarzyskie.

W smartfonie także: marnujemy czas, frustrujemy się ogladajac życia innych, gramy w głupie gry, czytamy wiadomości, od których nadmiaru boli nas głowa, odpalamy po kilkanaście razy dziennie aplikacje, które niewiele wnosza do naszego życia.

PO CZYM POZNAĆ, ŻE POTRZEBUJESZ DETOKSU?

W różnych mądrych artykułach przeczytasz, że detoks może Ci się przydać, jeśli:

  • nie wyobrażasz sobie codziennego życia bez telefonu
  • stale nosisz przy sobie ładowarkę/powerbanka
  • nawykowo sprawdzasz telefon,
  • korzystasz ze smartfona w sytuacjach niesprzyjających (np. samochód, toaleta, kościół itd.)
  • czujesz się przemęczony
  • cofasz się, zmieniasz plan dnia, kiedy zdarza Ci się zapomnieć telefonu z domu
  • wybierasz towarzystwo komputera/smartfona, zamiast ludzi

Od siebie dodam: myślę, że każdy z nas jest w stanie przyjrzeć się sobie i dokonać samooceny odpowiadając na pytanie: czy Ty rządzisz Internetem, czy Internet Tobą?

NA CO CHCESZ I MOŻESZ SOBIE POZWOLIĆ?

Internetowy detoks nie oznacza zamknięcia Twoich sprzętów na strychu na najbliższe tygodnie. Możesz zaczać od małych kroków, przechodząc przez kolejne etapy. Możesz też uznać (i pewnie tak będzie), że któryś z nich nie jest Ci ani potrzebny, ani wykonalny.

Zobacz, co możesz zrobić w ramach detoksu i jak poradzili sobie ludzie, którzy podjęli takie wyzwanie;

KRÓTKIE WYJŚCIA BEZ TELEFONU

Idziesz do sklepu na dół: zostawiasz telefon w domu. Idziesz na trening – po co Ci komórka? Plac zabaw z dzieckiem? Bierzesz tylko zabawki i picie. Twój smartfon nie musi być przedłużeniem ręki i naprawdę nic się nie stanie, jeśli oddzwonisz do kogoś dopiero po dwóch godzinach. Kto praktykuje takie chwile bez telefonu? Całkiem sporo osób, w tym ja:)

OKNA OFFLINE

Kolejny etap wtajemniczenia – smartfon jest blisko, ale nie używasz go w określonych porach, np. 2 godziny po przebudzeniu i 2 godziny przed zaśnięciem. Nawet jeśli: koniecznie potrzebujesz coś wygooglować, sprawdzić, policzyć, napisać, albo po prostu nie masz się czym zajać – nie używasz telefonu i już!

Od niedawna zaliczam się do praktyków okien offline, chyba, że mam naprawdę dużo pracy. Generalnie: z założenia nie biorę do ręki telefonu między 6:30 a 9:00 i po godzinie 21:00. Kiedy wprowadzałam w swoje życie tę zasadę, uwierzcie, była to dla mnie droga przez mękę!

DZIEŃ OFFLINE

To już jest grubsza sprawa! Nie znam osobiście nikogo, kto świadomie wprowadziłby u siebie taki zwyczaj. Jednocześnie znam całkiem dużo osób, które np. w weekendy automatycznie odkładają telefon i sięgają po niego jedynie wtedy, kiedy jest to naprawdę konieczne (żeby zamówić taksówkę albo pizzę, sprawdzić czy będzie padać, co graja w kinie itd.).

W sieci znalazłam relacje ludzi, którzy świadomie decydują się na dzień offline. Zobaczcie, jak robia to blogerki: Fashionelka i Aleksandra.

Czy ja sama potrafię się odciąć od Internetu na 24 godziny? W zeszłym roku udało mi się to tylko dwa razy! W tym – już trzy detoksy za mną;)

72 GODZINY OFFLINE

Kto wytrzymał tyle na detoksie? Chociażby kilkudziesięciu nastolatków z Pomorza, którzy wzięli udział w eksperymencie zorganizowanym przez gdańska Fundację Dbam o Mój Zasięg. Więcej o tym doświadczeniu możesz przeczytać tu.

Na 72 godziny odłączenia od urządzeń cyfrowych zdecydowała się także Justyna Stunża, edukatorka medialna i blogerka. Jej relacja jest tutaj.

Pewnie się domyślacie, że ja sama na swoim koncie nie mam jeszcze takiego „wyczynu” jak 72 godziny poza siecią. Od początku roku przymierzam się do tego kroku, ale jest to dla mnie nie lada wyzwanie.

30 DNI BEZ INTERNETU

30 dni bez Internetu spędził w 2013 roku Krzysztof Gonciarz, producent sieciowego wideo (!). Jego główną motywacją była chęć zmierzenia się z samym sobą. Czas detoksu przeznaczył na swój rozwój, kulturę oraz naukę gotowania. Gonciarz jako koszmar wspomina załatwianie spraw księgowych i bankowych w tradycyjny, nie – internetowy sposób. Po powrocie z detoksu czekało na niego w skrzynce 4000 maili:) Tu masz wywiad z Krzysztofem.

TOTALNY HARDCORE

A z totalnych hardcorowców:

  • Pierre – Olivier Labbe nakręcił dokument Cyfrowy detoks. 90 dni bez Internetu, w którym pokazuje swoje doświadczenia trzech miesięcy poza siecią. Podczas detoksu Labbe zauważył u siebie syndrom odstawienia oraz liczne trudności z codziennym funkcjonowaniem (przelewy, zapisy, kontakt z ludźmi itd.).
  • Pół roku bez Internetu spędziła wraz ze swoją rodziną Susan Maushart, autorka książki E-migranci. Pół roku bez internetu, telefonu i telewizji. Kobieta twierdzi, że po trudnym początku ona i jej dzieci bardzo się do siebie zbliżyli oraz pogłębili łączącą ich więź.
  • Rok cyfrowego detoksu przeszedł Paul Miller. Co czuł, kiedy wrócił i jak ocenia swój krok? Zobacz: Co czuje człowiek, który wraca do Internetu po roku przerwy?

A TY CO ZROBISZ?

Nowe technologie są po to, aby z nich korzystać. Jestem ich absolutną zwolenniczką, a życia bez Internetu nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić! Ideę cyfrowego detoksu traktuję więc nie jak odwyk od technologii, a jako punkt wyjściowy do refleksji: dlaczego tak często korzystam z sieci? Czy naprawdę zawsze, gdy to robię, ma to sens? Co mi to daje? Przed czym uciekam? Co zyskuję, a co tracę?

Ciekawa jestem, w który TEAM (pro– czy anty– detoks) się wpisujesz. Gdzie jest Twoja granica? Co jest dla Ciebie OK: wieczory bez telefonu czy cały weekend bez sieci?

Parafrazuję sama siebie z tego artykułu o plusach cyfrowego odwyku: nawet jeśli nie masz przekonania, że przerwa od Internetu może dać Ci jakiekolwiek korzyści, to co szkodzi Ci spróbować…:)?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *